czwartek, 7 czerwca 2012

Fotograf VS piekarnik, czyli jak fotograf upiekł swój pierwszy pełnoziarnisty chleb.

Tym razem role się odwróciły. Ja chwyciłem za aparat, a Tomek [czyt. Toffik] (wykonawca większości zdjęć na tym blogu) zabrał się za gotowanie, a raczej pieczenie! I to chleba! A to nie lada wyzwanie.


Do upieczenia chleba Tomasz wykorzystał przepis, którego po raz pierwszy użyłem jakieś dwa miesiące temu, i od razu stał się faworytem wśród moich przepisów :-) (patrz post: 10.04.2012)

Do wykonania potrzebował:
1 kg mąki krupczatki, 6 łyżek siemienia lnianego, 6 łyżek łuskanego słonecznika, 1 szklanka otrąb pszennych lub żytnich, 2 łyżki soli, 3,5 łyżki cukru, 5 dag świeżych drożdży, 1 litr wody.
 Słonecznik, którego niestety nie udało mu się kupić, zastąpił pestkami dyni.

Do dzieła!
Mąkę krupczatkę wsypał do dużej miski, dorzucił ziarna, sól, cukier i drobno pokruszone drożdże. Wszystko bardzo dokładnie wymieszał, następnie zalewając litrem wody. Ponownie wymieszał do powstania masy.
Ciasto zrobiło się bardzo luźne, i dobrze! Wtedy należy odstawić do wyrośnięcia na około 20 minut. Po tym czasie należy przemieszać ciasto i przełożyć do dwóch średnich, natłuszczonych keksówek. Znowu odstawiamy ciasto do ponownego wyrośnięcia na około 15-20 minut. Po tym czasie wkładamy do nagrzanego do 230'C piekarnika na 55 minut.



Chleb wyszedł ŚWIETNIE. Cóż... od dzisiaj to Tomasz rządzi w kuchni, a ja spróbuję rozpracować to skomplikowane urządzenie, na które wołają APARAT.



UWAGA! POST BIERZE UDZIAŁ W AKCJI DOMOWE PIECZYWO DLA ALERGIKA