poniedziałek, 31 grudnia 2012

środa, 26 grudnia 2012

Christmas Gingerbreads!


Wiem, że już prawie po świętach, i szaleństwem jest dopiero teraz wrzucać przepis na świąteczne pierniczki, ale to właśnie tym "piernikowym" akcentem chciałem Was przywitać w drugi dzień Świąt. Jutro pewnie wszystko wróci do normy. Czekanie na przystanku na znowu spóźniający się autobus, stanie w korkach, i tak dalej, i tak dalej. Dlatego nie zapomnij zabrać ze sobą pierników!



Przygotowanie ciasta na pierniki jest banalnie proste. Pierwszy krok: zaopatrzyć się we wszystkie, wyżej wymienione składniki, miskę, foremki do wykrawania i piekarnik :-). Następnie łączymy w misce wszystkie składniki i zagniatamy ciasto. Stolnicę lub blat obsypujemy lekko mąką i rozwałkowujemy ciasto na około 0,5 cm grubości. Wykrawamy pierniczki, i układamy je na wyłożonej papierem do pieczenie (lub posmarowanej masłem) blaszce. 
I ostatni krok! Wkładamy wyłożone na blaszce pierniki do rozgrzanego (180'C) piekarnika i pieczemy przez około 10 minut, aż zrobią się lekko brązowe :-).



poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wesołych Świąt!


W tym całym przed i świątecznym zamieszaniu nie zdążyłem nawet złożyć Wam życzeń! Za chwilę wskakuję do wyrka i przenoszę się do świata komisarza Nemhausera, który po godzinach dorabia sobie (uwaga!) jako kucharz w jednej z warszawskich restauracji! No, ale nie przeciągając dłużej, no i nie zdradzając innych sekretów komisarza Nemhausera, składam Wam moi drodzy czytelnicy zdrowych i radosnych świąt Bożego Narodzenia, dużo nowych kulinarnych pomysłów, i czego tylko dusza zapragnie.

:)

niedziela, 16 grudnia 2012

Gingerbread Muffins.


W grudniu króluje nie kto inny jak piernik!
Dlatego oprócz tradycyjnych pierniczków na święta,
postanowiłem wypróbować przepis na muffiny znaleziony
na jednym z moich ulubionych muffinkowych blogów.
Ich przygotowanie nie zajmuje wiele czasu, a przedewszystkim
jest banalnie proste, dlatego jeżeli przed świętami jesteś zabiegany/a
wypróbuj właśnie ten przepis!




Jak zrobić?
1. Masło roztapiamy w rondlu razem z miodem.
2. Mieszamy wszystko z mlekiem oraz roztrzepanymi jajkami.
3. Mąkę, proszek do pieczenia, przyprawy, sól i cukier wsypujemy do miski i mieszamy.
4. Dodajemy bakalie. Polecam żurawinę, która nada lekki kwaskowaty posmak :-)
5. Teraz należy połączyć płynne składniki z mąką.
6. Wszystko dokładnie mieszamy.
7. Foremki do muffinek wypełniamy ciastem i pieczemy w 185'C przez około 20 minut.





Zapraszam również do muffinkarni - bloga ze słodkościami, i przepisami które jeszcze nigdy mnie nie zawiodły.


piątek, 7 grudnia 2012

Ciasto marchewkowe trochę inaczej.



Przepis na to ciasto powinno pojawić się już dawno temu. Ale za każdym razem znikało z talerza tak szybko, że nie dawałem rady zrobić mu zdjęcia. Recepturę na marchewkowca otrzymałem kilka lat temu od Madzi, i ciasto to "króluje" w moim domu bardzo często. 
Pewnie zastanawiacie się, dlaczego w tytule posta użyłem słów "trochę inaczej"?! Wszystko przez kakao, które dodaję aby mój carrot cake miał ciemniejszy kolor.
  
Oto przepis:

- 4 jajka
- 1 1/4 szklanki oleju
- 2 szklanki startej marchewki
- 2 szklanki cukru
- 2 szklanki mąki
- 2 łyżeczki cynamonu, kakao i proszku do pieczenia
- 1 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- bakalie (opcjonalnie) 


Jak zrobić?


Marchewkę zetrzeć na tarce, na drobnych oczkach. Następnie jajka utrzeć z cukrem, i stopniowo (na zmianę) dodawać olej i mąkę. Dosypać cynamon, kakao, proszek do pieczenia i sodę. Dodajemy bakalie, a na samym końcu marchewkę.

Pieczemy około 40 minut w temperaturze 150'C.


CARROT CAKE GOTOWE!




wtorek, 4 grudnia 2012

Grrrudzień / Decembrrr...

weheartit.com

     Cześć Wam! Nie mogę uwierzyć, że to już grudzień. Ledwo co pozbyłem się z kalendarza ściennego kartki z październikiem w tle, a już muszę zrobić to samo z listopadem. Ten czas leci zdecydowanie za szybko. Nie zauważyłem nawet, że ostatni wpis na blogu napisałem 12 listopada, co oznacza, że przez prawie miesiąc nie działo się zupełnie nic.

Co oczywiście jest nieprawdą! Owszem, nie zostałem master chefem, nie przeprowadziłem kuchennych rewolucji, no i nie wygrałem w totka, nad tym ostatnim chyba ubolewam najbardziej :).
No, ale między projektami które pochłonęły studentom resztki wolnego czasu, i próbą zostania pracownikiem miesiąca, znalazłem czas na pierwsze w tym roku łyży, pierwszą zimową kawę w coffee heaven, zaległe książki na półce, które już dawno temu powinienem przeczytać, i płyty, które jeszcze zafoliowane czekały na ten moment, kiedy zaczną kręcić się w odtwarzaczu.

I tak dzień mijał, potem następny, i następny, aż przyszedł grudzień - jeden z moich ulubionych miesięcy w roku. I to nie tylko dlatego, że święta i prezenty, ale również grzane piwo, pierniki, łyżwy, grube swetry, śnieg, sanki, i mógłbym tak jeszcze trochę wymieniać, aż by się Wam znudziło :)


     W takim razie, ja witam grudzień wyrywając kartkę z kalendarza z poprzednim miesiącem, i wyciągam tarkę, bo kilogram marchwi do ciasta marchewkowego sam się nie zetrze :)  I jak nigdy, proszę was o lajkowanie, polecanie znajomym, dodawanie do obserwowanych - chcę Was wszystkich tutaj widzieć do świąt!

Pozdrawiam, Przemo :)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Szybkie rogaliki na śniadanie!


     To już jest ten paskudny czas, kiedy rano dzwoni budzik, ale aura na zewnątrz nie ma nic wspólnego z pięknymi, nastawiającymi pozytywnie porankami. Ciemno, zimno, deszczowo. Tylko śniegu brakuje.... Wygrzebanie się z łóżka zajmuje mi trochę więcej czasu niż zwykle, a wyjście z domu najczęściej odbywa się tylko w celach koniecznych: zakupy, praca, uczelnia.
  
Tracą na tym też śniadania. Przygotowane na szybko kanapki ze wszystkiego co jest pod ręką często nie są dobrym (zdrowym) pomysłem na rozpoczęcie dnia. Czasami zdarza mi się z nich rezygnować, co jest ceną kilkunastu minut dłuższego snu. I chyba wpadłem w sidła tej złej strony okresu jesienno-zimowego. Czyli, nic mi się nie chcę, lepiej zamówić pizzę, niż ugotować warzywa. Albo po co iść na spacer, jak można się zdrzemnąć z półtorej godzinki! 

Dlatego dobrze mieć przy sobie kogoś, kto Twoją demotywację do robienia czegokolwiek zmotywuje w trybie natychmiastowym. Kogoś kto zadzwoni wcześnie rano, i krzyknie do słuchawki "wstawaj! mam kilka godzin do zajęć, zaraz wpadam na śniadanie, a potem może pójdziemy na nordic walking?" Albo: "heeej, słyszałeś że otworzyli już lodowisko, idźmy na łyżwy, no idźmy, a co ty śpisz jeszcze?".


     Jest to też dobry czas aby urozmaicić trochę swoje posiłki. Na przykład na śniadanie zrezygnować z nudnych kanapek z szynką i pomidorem, na rzecz np jajecznicy z pomidorami, albo jeszcze ciepłych croissantów z Twoją ulubioną kawą.

Wiem, że "wyprawa" do piekarni z samego rana jest przerażająca, a w moim przypadku zakończyła się niepowodzeniem, bo na miejscu poinformowano mnie, że rogali już nie ma, dlatego aby uniknąć tego typu przygód robimy croissanty samemu. Zdaję sobie sprawę, że kupowanie gotowego ciasta francuskiego jest "grzechem", ale bardzo przydatnym w momencie, kiedy nagle nam się czegoś zechce, a na wyrabianie własnego ciasta masz zdecydowanie za mało czasu. Oczywiście ciasto możesz przygotować dzień wcześniej, ale skąd możesz wiedzieć, że na śniadanie będziesz miał ochotę na rogaliki z jabłkiem i cynamonem?

Potrzebujemy więc 1 opakowanie ciasta francuskiego, 1 jabłko pokrojone w ćwiartki, 1 łyżka cynamonu, 2 łyżki cukru trzcinowego, jajko do posmarowania rogalików.

Gotowe ciasto francuskie ma w sobie taki plus, że nie trzeba go rozwałkowywać, dlatego od razu dzielimy je na trójkąty. Na każdym z nich wykładamy kawałek jabłka, posypujemy cynamonem, zwijamy i formujemy w rogalik. Rozgrzewamy piekarnik do 200'C. Rogaliki wykładamy na wyłożoną papierem do pieczenia blachę, następnie smarujemy je rozbełtanym jajkiem i posypujemy każdy z nich cukrem trzcinowym. Pieczemy przez ok. 15-20 minut w 220'C.

Śniadanie gotowe!



niedziela, 21 października 2012

Lekko pikantna zupa-krem z dyni.


     Trwa sezon na dynię. Wszyscy dookoła robią "coś" smacznego z tego warzywa. Ktoś pochwalił się świetną zupą-kremem z dyni. Inni ze smakiem zjadają takie pomarańczowe ciasta, ciasteczka i babeczki, a jeszcze inni przyrządzą fantastyczne racuchy lub farsz do naleśników. Skoro wszyscy to wszyscy! Dlatego kupiliśmy ostatnio taką duuuużą dynię, że moglibyśmy wykarmić wszystkich dookoła.

Nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji spróbować zupy-kremu z dyni, dlatego to właśnie ją postanowiliśmy przyrządzić. Mimo, iż nie mieliśmy bladego pojęcia jak się za to zabrać :-). Spędziliśmy dużo czasu na szperaniu w internecie, studiowaniu przepisów i porad. Ostatecznie wszystko odbyło się spontanicznie.

Potrzebowaliśmy:
200g miąższu z dyni
200g marchwi
500 ml bulionu
1 dużą cebulę
2-3 łyżki oliwy z oliwek
przyprawy/szczypior/groszek ptysiowy

 
Jak zrobić?
1. Na sam początek grillujemy dynię na suchej patelni, aż zmięknie i lekko się przyczerni.
2. Na oliwie z oliwek podsmażamy posiekaną cebulę, aż się zeszkli. Dodajemy marchewkę i smażymy aż zmięknie.
3. Dynię, marchewki i cebulę wrzucamy do garnka, zalewamy bulionem i przez chwilę gotujemy.
4. Zupę miksujemy na krem.
5. Doprawiamy do smaku cytryną, solą, pieprzem, chili.
6. Na talerzu udekorować śmietaną, posypać posiekanym szczypiorkiem i groszkiem ptysiowym (opcjonalnie).


Dobra, lekko pikantna zupa-krem jest idealna na takie dni jak te! Zimne i pochmurne! Polecam :-)

piątek, 19 października 2012

Rok bloga i dietetyczny truskawkowy koktajt.


     Za oknem słońce. W tym roku zdarzają się takie dni, kiedy możemy mówić o pięknej, złotej jesieni. mimo iż sezon na truskawki, już dawno dobiegł końca,  i nie znajdziemy ich na straganach bazarów czy sklepach. Ale przezorny, zawsze ubezpieczony i na pewno chowa gdzieś w głębi swojej zamrażalki zapasy tegorocznych truskawek.


Co potrzebujemy?
- 250g truskawek
- 0,5 litra jogurtu naturalnego, mleka, maślanki, kefiru lub śmietany
(najczęściej używam jogurtu naturalnego 0%)
- 1-2 łyżki cukru trzcinowego lub cukru pudru
(opcjonalnie)




Jak zrobić?
Nie ma chyba nic prostszego na świecie!

1. W sezonie grzechem byłoby nie użyć świeżych truskawek, dlatego pamiętajmy wtedy o dokładnym umyciu ich, wysuszeniu i oderwaniu szypułek.
Zamrożone owoce odmrażamy :)

2. Następnie wrzucamy truskawki do blendera, zalewamy jogurtem naturalnym, dodajemy cukier (opcjonalnie).

3. Miksujemy, i gotowe! Przelewamy do szklanek i pijemy. Możemy dodać kilka kostek lodu, i ozdobić miętą.

Muszę przyznać, że zdecydowanie wolę koktajle ze świeżych owoców, dlatego smak tego musi wystarczyć mi do następnego lata :-). A przez całą jesień i zimę zadowolę się koktajlami z dostępnych w tym czasie owoców. 


P.s.: Jeszcze w tym miejscu chciałbym napisać, że minął rok odkąd założyłem tego bloga, i cały czas uważam, że był, jest i nadal będzie to pomysł bardzo szalony. Dziękuję za wejścia na stronę, komentowanie. A jest tego bardzo dużo :-) Pozdrawiam, i życzę (nie tylko sobie) ale wszystkim bloggerom cierpliwości, wytrwałości, i jeszcze większej pasji do gotowania. I niech każdy koktajl smakuje jak ten :-)
Pozdrawiam. Przemek.

wtorek, 16 października 2012

Orzeźwiająca, cytrynowa TARTA!


     To moje drugie podejście do tarty! Pierwsze (mniej więcej rok temu) zakończyło się fiaskiem, i do dnia wczorajszego mogłem się tylko domyślać gdzie popełniłem (tak oczywisty) błąd. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, tej orzeźwiającej, cytrynowej specjalności już prawie nie ma, co oznacza że wszystko poszło zgodnie z planem :)

     Do tego tematu przygotowałem się bardzo długo. Przejrzałem w pracy nawet kilka pozycji książkowych odnośnie tart i placków, i dowiedziałem się, że sekret udanej tarty tkwi właśnie w cieście wykonanym do jej przygotowania. Powinno być ono jednocześnie miękkie i chrupiące. Kruche, ale też tak zwarte, aby się nie rozpadało. Ważny jest również smak ciasta! Mimo, że tarty mają nadzienie, to ciasto powinno być tak dobre by można było je zjeść "solo", bez owoców czy nadzienia. (Moja pierwsza tarta nie nadawała się do zjedzenia ani z nadzieniem, ani "solo"). 


Co potrzebujemy do wykonania spodu?
200 g mąki pszennej,
2 łyżki cukru pudru,
115 g masła,
1 żółtko,
1 łyżka soku z cytryny,
2 łyżki wody,
otarta skórka z 1 cytryny

Co potrzebujemy do wykonania masy cytrynowej?
5 jajek,
125 g cukru,
200 ml śmietanki kremówki,
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej,
otarta skórka z 2 cytryn,
125 ml soku z cytryny



Sposób przygotowania:
1. Do miski przesiewamy mąkę, dodajemy pokrojone na kawałki masło, cukier puder, żółtko. Skraplamy wodą i sokiem z cytryny. Możemy również zetrzeć skórkę z jednej cytryny. Zdecydowanym ruchem wyrabiamy ciasto, zawijamy w folię spożywczą i odkładamy na 30 minut do zamrażalnika.

2. Piekarnik nastawiamy na 200'C.

3. Formę do tart smarujemy masłem i "oprószamy" bułką tartą i wykładamy nią ciasto. Nakłuwamy widelcem, i wkładamy do rozgrzanego piekarnika na 20 minut. 

4. W mikserze ubijamy śmietankę, jajka, cukier. Dodajemy trochę mąki, startą skórkę i sok z cytryny. Całość miksujemy na jednolitą masę. 

5. Ciasto wyjmujemy z piekarnika, i ostrożnie wylewamy masę na kruchy spód. Wkładamy z powrotem do piekarnika, piekąc w 180'C przez około 30 minut, aż nasza masa się "zetnie".

6. Po wyjęciu gotowej tarty cytrynowej, możemy przyozdobić ją plastrami cytryny, miętą, i posypujemy cukrem pudrem.



Do przygotowania tej tarty skorzystałem z przepisu z bloga Ciasteczkolandia, i rad udzielonych przez Miss Disorderly.

niedziela, 14 października 2012

Leniwa niedziela i pierogi z kurkami i szypiorkiem.


     Dzisiaj jest jedna z tych niedziel, które nazywam leniwą. Wstać z łóżka było o wiele ciężej niż zwykle, swoje śniadanie ograniczyłem tylko do wyciągnięcia z lodówki jogurtu naturalnego, a poranne ćwiczenia dzisiaj to tylko mycie zębów. Leniwa niedziela. Na zewnątrz  też leniwie. Przede wszystkim chłodno i szaro. Słońce też jest leniwe. Próbuje chociaż na chwile wyjść zza chmur, ale nic z tego. Chmury dzisiaj są pełne wigoru przez co wygrywają w starciu słońce-chmury! Tylko ochota na pierogi z kurkami i szczypiorkiem nie może mi dać spokoju, nie jest tak leniwa jak ja i tak całe przedpołudnie spędzam w kuchni.


Potrzebujemy:
400g kurek
1-2 cebule
1 pęczek szczypioru
ciasto francuskie
(z lenistwa poszedłem na skróty, i skorzystałem z kiedyś kupionego gotowego ciasta, mimo wszystko w mniej leniwe dni polecam zrobienie własnego!)
1 żółtko
pieprz, sól


Sposób przygotowania:
Kurki należy dokładnie umyć pod wodą. Suszymy i drobno siekamy. Smażymy na maśle (ok. 5-8 minut) do wyparowania wody. Cebulę i szczypior kroimy na drobną kostkę i dodajemy do kurek (smażymy kolejne 2-3 minuty). Doprawiamy solą i pieprzem.

Ciasto francuskie rozwałkowujemy na posypanej mąką stolnicy. Wycinamy okrągłe placuszki (możemy użyć do tego szklanki). Nakładamy gotowy farsz na połowę placuszka i doklejamy drugą połową. Dociskamy palcami i za pomocą widelca robimy nakłucia przy brzegach.

Gotowe pierożki wykładamy na blachę, smarujemy roztrzepanym żółtkiem, i pieczemy w piekarniku w 180'C przez około 15-20 minut.



 Pierogi też miały być leniwe, a są z francuskie. Jak to Ktoś określił - idealne do piwa :-)
Smacznego.

wtorek, 9 października 2012

Zakalec.

weheartit.com

   Kolejny ponury dzień. Ten dopisuję do listy tych bardziej nieudanych przez zakalec jaki po godzinie oczekiwania wyjąłem z piekarnika. Nie wiem gdzie popełniłem błąd, że moja jogurtowa babka nie wyszła, ale w ten wietrzny, jesienny wieczór musiałem zadowolić samą herbatą cynamonową. Bez pysznego, słodkiego, jogurtowego ciasta. Na szczęście chwile później w piekarniku wylądował chlebek serowo-ziołowy, który wyszedł rewelacyjnie! 

piątek, 21 września 2012

Chleb/ziarna/cebula.


Przepis na chleb zrobiony został według starej receptury, tj. połączenie mąki krupczatki, drożdży, ziaren i wody. Tym razem wzbogacony o cebulkę, która nadała chlebkowi jeszcze piękniejszego zapachu. :-)


Co potrzebujemy? 1 kg mąki krupczatki, 1 szklanka otrąb pszennych lub żytnich (tym razem dodałem pół takich, i pół takich), 6 łyżek siemienia lnianego, 3 łyżki łuskanego słonecznika, 2 łyżki soli, 3,5 łyżki cukru, 2 średniej wielkości cebule, 0,5 dag świeżych drożdży, 1 litr wody. Ziarna możemy dodawać jakie tylko chcemy. U mnie, mile widziane są jeszcze pestki dyni. :)



Jak zrobić? Przepis jest bardzo prosty. Mąkę krupczatkę przesiewamy do dużej miski. Dodajemy wszystkie ziarna, drobno posiekaną cebulę i pokruszone drożdże. Słodzimy, solimy i dokładnie mieszamy. Zalewamy wodą do powstania masy. Kiedy wszystkie składniki będę już połączone, a ciasto zrobi się luźne, odstawiamy do wyrośnięcia, pod przykryciem, na 20 minut w ciepłym miejscu. Po 20 minut przekładamy ciasto do dwóch średniej wielkości natłuszczonych keksówek, i ponownie odstawiamy pod przykryciem na ok. 15 minut. Piekarnik rozgrzewamy do 230'C. Przed włożeniem formy do piekarnika, wierzch chleba smarujemy delikatnie wodą i obsypujemy ziarnami słonecznika. Można też użyć maku lub sezamu. Pieczemy przez ok. 55 minut do suchego patyczka.



Na blogu pojawiły się zdjęcia w stylu "vintage". Jeżeli chcesz je obejrzeć w "normalnej" jakości, zapraszam na profil facebookowy. [kliknij tutaj]

sobota, 15 września 2012

Kanapka z pesto, mozzarellą i pomidorem.



 Czasami przesiaduję godzinami nad książkami kucharskimi lub blogami w poszukiwaniu "czegoś dobrego". Tym razem nie mogłem sobie pozwolić na dłuższe siedzenie przy komputerze czy przy książkach, więc przygotowanie drugiego śniadania pozostawiłem swojej wyobraźni. Miało być smacznie i szybko. I było.

W lodówce znalazłem resztki pesto w słoiczku, za nim chował się ser mozzarella, a i pomidor też się znalazł. Czyli wszystko czego potrzebowałem, więc obyło się bez "szybkiego skoku na sklep". Zaraz, zaraz. Czy w chlebaku mam jakieś pieczywo? Jest!

Co potrzebujemy?
- pesto (ja użyłem gotowego, który był pod ręką, ale równie dobrze można przygotować samemu - to proste - kiedyś na pewno się tym z Wami podzielę!)
- bułeczki (ilość w zależności od apetytu, i osób, z którymi zamierzasz zjeść drugie śniadanie)
- 1 kulka sera mozzarella
- 1 pomidor

Jak zrobić?
Bułeczki smarujemy obficie zielonym pesto i nakładamy pokrojone w plastry pomidory i ser mozzarella (na przemian). Wkładamy na 5 minut do piekarnika, aż ser zacznie się rozpuszczać.

Smacznego :-)





środa, 12 września 2012

Gotowana kukurydza.


Te dwie ostatnie kolby kukurydzy na straganie z warzywami, aż prosiły się o kupienie i ugotowanie ich na dzisiejszą kolację :-). Zrobienie jej nie wymaga nie wiadomo jak wielkich zdolności. Wystarczy poszukać w szafce dużego garnka, nalać zimnej wody. Kukurydzę obrać z liści, oczyścić i opłukać w zimnej wodzie. Wrzucić do garnka, wsypać 2 łyżeczki cukru, i gotować przez 10 - 15 minut :)

Następnym razem zrobię z masłem, a jeszcze innym razem z masłem czosnkowym. Tę sobie soliliśmy :-)



sobota, 1 września 2012

Ciasteczka otrębowo-owsiane.



Palce lizać! - tak mógłbym w wielkim skrócie określić ciasteczka otrębowo-owsiane na które przepis znalazłem na blogu Pomodoro e basilico. Nie wiem, która to już próba upieczenia ciastek, i nie wiem w czym do tej pory tkwił problem, że albo nie wyrastały tak jak powinny, albo od samego początku skazane były na przypalenie, ale ten przepis serdecznie polecam. Jest łatwy, nie wymaga zbyt wiele umiejętności cukierniczych, a ciasteczka już po 15 minutach od włożenia do piekarnika gotowe są do schrupania!
Potrzebujemy:
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1 szklanka otrębów pszennych
  • 1/2 szklanki żurawiny
  • 1/2 szklani słonecznika
  • 1/2 szklanki mąki razowej
  • 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 3 łyżki cukru brązowego
  • 1 jajko
  • 270 ml nektaru gruszkowego (ja użyłem soku jabłkowego)
  • 60 ml oleju
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki imbiru
Tak jak w przypadku muffinek, składniki suche i mokre mieszamy w dwóch osobnych naczyniach. Następnie łączymy zawartość obu naczyń i mieszamy do połączenia się wszystkich składników.
Na koniec, papierem do pieczenia wykładamy blachę i dużą łyżką nakładamy ciasteczka.
Piec przez 15 minut w temperaturze 190'.




środa, 29 sierpnia 2012

Shoarma z kurczaka w kremie szpinakowym.


Shoarma z kurczaka w kremie ze szpinaku chodzi za mną już od ostatniej wizyty Iwonki w Polsce. I w końcu zabrałem się za jej przygotowanie. 

Potrzebowałem tylko piersi z kurczaka i trochę przypraw (łyżeczka słodkiej papryki, łyżeczka curry, pół łyżeczki gałki muszkatołowej, jedną/trzecią łyżeczki imbiru w proszku, szczypta pieprzu cayenne, sól i pieprz). Oliwa z oliwek.

Na początku przygotowuję zalewę, czyli wszystkie przyprawy łączę ze sobą, po czym dodaje oliwę i mieszam. Mięso kroję w cienkie paseczki i obtaczam w zalewie. Odstawiam do lodówki na minimum 2 godziny. Po tym czasie smażę na patelni.

Gotową shoarmę podaję z ryżem, surówką z kapusty pekińskiej, gotowaną marchewką i kremem ze szpinaku, o którym możecie więcej przeczytać tutaj.

Jak widać kuchnia arabska nie jest aż tak skomplikowana. Prawda?

Welcome Back! :)




Blog GOOD LIFE znów w formie! Cały bałagan spowodowany posypaniem się szablonu bloga został ogarnięty. Przepraszam, że zajęło mi to dużo czasu. Lubię mieć dopracowany każdy szczegół, dlatego nie mogłem ot tak sobie puścić bloga w obieg. Teraz wszystko powinno działać sprawnie. Tylko zakładka "PROFIL" aż prosi się o aktualizację. To już niebawem.

piątek, 24 sierpnia 2012

KOMUNIKAT!





KOMUNIKAT!

BLOG "GOOD LIFE" ZOSTAJE NA KILKA DNI ZAWIESZONY. OD ŚRODY ZMAGAMY SIĘ Z USTERKAMI, KTÓRE DOPADŁY BLOGA Z NIEWIADOMYCH PRZYCZYN, I JAK WIDAĆ CAŁA STRONA JEST W ROZSYPCE. ZA WSZELKIE UTRUDNIENIA PRZEPRASZAMY I JEDNOCZEŚNIE ZAPEWNIAMY, ŻE TRWAJĄ PRACE NAD PRZYWRÓCENIEM BLOGA DO WIRTUALNEGO ŻYCIA. MAMY NADZIEJĘ, ŻE WKRÓTCE WSZYSTKO BĘDZIE DZIAŁAĆ TAK JAK KIEDYŚ.

ZATEM DO ZOBACZENIA, A CZEKAĆ WARTO, BO CZEKA NA WAS PRZEPYSZNA SHOARMA, SUSHI I CIASTECZKA W WERSJI LIGHT!